Piękna, zimowa aura dopisywała od rana. Najpierw zabrałam Bidona na biegówki.To jego drugi w życiu sezon narciarski, więc już zna zasady 😉 Hades w tym czasie zbierał w domu siły na dłuuugi spacer. Dziś śnieg już nie był nowością, więc współpraca od początku szła nam całkiem sprawnie. Zabraliśmy go ponownie do parku, który odwiedziliśmy wczoraj. To dobre miejsce, żeby poćwiczyć przywołania, nagradzane za każdym razem radością i smakiem. Hades dużo wysiłku wkłada w rezygnację z bodźca. Kiedy już przybiegnie do mnie, po nagrodzie “zatrzymuję” go przy sobie poleceniami typu “obrót” lub “omiń”. Zaś kiedy znów się na mnie skoncentruje, ruszamy dalej. Ćwiczyliśmy też cierpliwe oczekiwanie na możliwość zjedzenia z ręki. Zazwyczaj Hades potrafi zaczekać na komendę zwalniającą, czasem jednak w emocjach czy przy dużej ilości bodźców zapomina się. Nie szkodzi, to jest do wyćwiczenia. Lubię takie miejsca, gdzie się coś dzieje, są dobre do nauki i utrwalania pożądanych zachowań. Ważne, żeby pies nadal stykał się z różnymi sytuacjami, ludźmi, miejscami. To jego środowisko, w którym funkcjonuje.

Przez chwilę też pobawił się z 5miesięczną Fioną, zapraszając ją do brykania. Po intensywnym spacerze, solidnym obiedzie przepadł z krótkimi przerwami na prawie 3 godziny 🙂 Po czym wstał i zapytał “porobimy coś razem”. Tak, pójdziemy na spacerek 🙂