Dzisiaj zabrałam Hadesa na obiad na pocztę.

Kilka wpisów temu wspominałam, że nabrał oporów przed wchodzeniem do sklepów, windy, chociaż poznał już te miejsca. Więc dziś powróciliśmy na wspomnianą pocztę. Zanim weszliśmy do środka, bawiłam się z psem chwilę przed budynkiem. Kiedy skoncentrował się na mnie i oczekiwał kolejnych poleceń, weszliśmy do środka. Zgodnie z przewidywaniem, nie czuł się najpewniej i chciał wyjść. Przywołałam go do siebie i wysypałam porcję na podłogę. Zjadł. Wyszliśmy. Koniec treningu.

Dobrze wykonane zadanie, przełamanie swojego oporu, wysiłek większy niż zwykle wymagają szczególnej nagrody. A ta, zaskakująco duża podkręci motywację psa. “WOW! to mi się opłaca. Dobra- współpracuję!”