Jaki jest koń, każdy widzi. Hades nie wiedział, do dziś, kiedy odwiedziliśmy tor wyścigów konnych i stadninę. Ogromne, z perspektywy młodzieniaszka, zwierzę zrobiło na nim wrażenie. Kiedy tylko dostrzegł pasące się za ogrodzeniem zwierzęta zaczął szczekać. Konie sprawiały wrażenie niewzruszonych i spokojnie przeżuwały. Hades nie był przestraszony, bardziej nakręcał go ich widok, dlatego ujadał. Podeszłam do niego i powiedziałam “w porządku” rzucając mu garść karmy w trawę. To wyciszyło psa na tyle, że kiedy skończył, dostawiłam go do nogi i wydałam komendę “idziemy”, prowadząc go z nosem przy mojej pięści, dopóki nie znaleźliśmy się w odpowiedniej odległości. Wyjęłam szarpak i zaczęliśmy się bawić na trawie.

Nie robiły za to na Hadesie wrażenia przejeżdżające rowery, ludzie uprawiający jogging ani ruch uliczny. Coraz lepiej chodzi na luźnej smyczy przy nodze i reaguje na zawołanie. Nie zasypujemy gruszek w popiele, nauka trwa nadal.