Wyjechaliśmy na wakacje. Dla Hadesa, to pierwsza dłuższa podróż. W dodatku to sobota, więc ruch w stronę popularnych miejscowości był większy a za granicą czekały nas mijanki i zwężenia.  Oczywiście robiliśmy przerwy techniczne a psy jeżdżą w klatkach w bagażniku, więc dobrostan miały zapewniony.

Restauracje w Czechach bez problemu goszczą psy u siebie, nie mieliśmy więc problemu, by wejść z dwoma. W środku siedziało już kilka innych czworonogów, ale to nie Hades był pierwszym prowodyrem sprzeczek 😉Spokojnie leżał koło mojego krzesła. Nie pozwolił się pogłaskać kelnerowi. Nie lubi być dotykany przez obcych. Za to w domu jest ogromnym pieszczochem.

Wieczorem zrobiliśmy sobie spacer na pobliskie podgórskie łąki. Szalał jak pijany zając w kapuście, skakał, wbiegał na mnie, prowokował do zabawy. Tu na pewno będzie mieć raj 😊