Powitał nas pochmurny poranek, ciężkie chmury zasnuwały niebo. Zrezygnowaliśmy z wypadu nad jezioro, wybierając możliwość zwiedzania pałacu i pięknego zamku obronnego. Oba miejsca były otwarte na zwiedzanie z psami. Ale zwiedzanie z czworonogami zafundowaliśmy sobie tylko w zamku Kost, pałac zwiedzaliśmy dzieląc się opieką nad czworonogami. Pogoda spłatała nam figla, bo dzień okazał się jednak gorący, zrobiliśmy sobie przerwę na obiad w restauracji. Hades początkowo był czujny, obserwował otoczenie, odpuścił sobie nie widząc żadnego zagrożenia. Takie wizyty, to dla niego duże przeżycie, dużo bodźców, inne psy i oczekiwania, że będzie spokojny. W oczekiwaniu na wejście na wyznaczoną godzinę z przewodnikiem, poszliśmy na pobliską ścieżkę przyrodniczą, wijąca się wśród skał i podmokłych terenów. Ponieważ psy mogły tam biegać wolno, Hades skorzystał z okazji i wykąpał się w bagienku, „pośmierdując” stęchlizną aż do domu, gdzie został wykąpany.

W zamku był spokojny, nie obszczekiwał nikogo i nie reagował na inne psy. Był znużony długim pobytem w Sali tortur i popiskiwał, że chce wyjść. Po godzinie skończyliśmy naszą trasę. To był długi i intensywny dzień.