No i nasza zgraja powiększyła się o małego malinosa. Niestety pandemia pokrzyżowała plany i nie mogliśmy pojechać do Liberca. Umówiliśmy się z Zuzaną na przejściu granicznym Jakuszyce- Harrahov. Uniknęliśmy w ten sposób obowiązkowych badań dla wjeżdżających na teren Czech. Zabraliśmy ze sobą Bidona- psa rezydenta. Chciałam, żeby poznali się już wcześniej niż na osiedlowym parkingu. O dalszych spacerach w publiczne i popularne trasy spacerowe dla piesków nie ma mowy, szczeniak jeszcze nie ma kompletu szczepień. Wczoraj jeszcze profilaktycznie odrobaczyłam Bidona.

Zuzana przyjechała na miejsce w większym towarzystwie z hodowli Kwanah. Zabrała ze sobą Rodina, Myszkę (mama naszego szczeniaka) oraz Windy- siostrę z tego samego miotu, która dzisiaj też jechała do swojego nowego domu do Warszawy. Reszta rodzeństwa rozjedzie się do Niemiec, Wielkiej Brytanii, USA (Texas), oraz jedna dziewczynka zostanie w hodowli. Od Zuzany dostaliśmy komplet dokumentów- paszport, książeczkę zdrowia, karmę, którą były karmione szczenięta, obroże, smycz, zabawki z zapachem mamy i rodzinnego gniazda.

Bidona i szczeniaka zabraliśmy na krótki spacer na pobliską leśną polanę. Młody był trochę niepewny, popiskiwał, a w chwilach przebłysku próbował łapać psa za ogon. Bidon przyjął towarzystwo ze stoickim spokojem. W domu warknął na szczeniaka, kiedy ten podczas posiłku próbował dostać się do miski. Szczeniak zrozumiał. Droga minęła spokojnie, szczeniak większość przespał, przebudził się na autostradzie z zaciekawieniem obserwując przez okno mijane ciężarówki. Przed wejściem do domu wyszłam z nim jeszcze na trawnik, gdzie nie wychodzą inne psy. Pochwaliłam, kiedy robił siusiu.

W domu piszczał na zmianę próbując gryźć rurę od odkurzacza. Odwracałam jego uwagę zachęcając do zabawy szarpakiem. Niech wie, że poza zakazem ma alternatywę. Pije i je z metalowej miski. W pierwszej chwili przestraszył go odgłos metalu na kafelkach. Druga i kolejne próby, już bez problemu. A i mamy klatkę. Jeżeli chodzi o przyzwyczajanie do klatki, szczeniak od razu po rozłożeniu wszedł na swoje posłanie, pokręcił chwilę i zasnął 😉 Konkretny chłopak. Myślę, że się dogadamy;) Teraz trzeba nauczyć go zostawania w niej. Przed nami noc. Z niespodziankami?