W nocy napadło sporo śniegu, więc Hades oszalał ze szczęścia po wyjściu z bramy do tego stopnia, że zrobił siku dopiero po kilku dobrych minutach zabawy. Śnieg był niewątpliwie największą atrakcja dnia dzisiejszego i to do tego stopnia, że był mało skoncentrowany na ćwiczeniach 🙂 Podobały mu się zabawy z piłeczkami. Śnieg był dość mokry, więc kiedy kulałam obklejały się śniegiem. Hades nie chciał łapać takiej śnieżnej kuli do pyszczka, więc znalazł sposób- podbiegał do piłki, naskakiwał przednimi łapami, otrzepując ja tym samym. Czynność powtarzał za każdym razem, więc nie mogło być mowy o przypadkowości.

Podczas jednego ze spacerów spotkał bandę sąsiadów z północy- 2 husky i samojeda. Żeby nie doszło do konfrontacji, odeszłam kawałek dalej i przepuściłam psy. Hades siedział grzecznie przy mojej nodze, nie wyrywając się wciągał powietrze nosem. Mniej cierpliwości wykazał do labradora, który chciał się przywitać- obszczekał go. Za to na widok znanego mu spaniela ( młodzian 6 miesięcy), który entuzjastycznie wita się z każdym, nie uciekł, jak to miał do tej pory w zwyczaju, z podkulonym ogonem, odszedł od niego kilka kroków i usiadł tyłem, dając wyraźnie do zrozumienia, że nie jest zainteresowany interakcją. 3 spotkania, 3 reakcje, 3 rodzaje mowy ciała. Czytelne aż nadto.