Wychodząc z domu na dłużej, zostawiłam Bidonowi suszone, naturalne kopyto, Hadesowi, zamykając w klatce, róg bawoli do gryzienia. Po powrocie zabrałam młodego od razu na spacer, zauważyłam tylko, że rezydent przerobił już najsmaczniejszą część ze skórą, ciumkając to co zostało.

Hades wracał ze spaceru dużo szybciej niż zazwyczaj, nawet bez ociągania wszedł do bramy. Co tam, że za plecami plac zabaw i śnieg. W domu kość!!! Od progu niespodzianka, bo kość nadal w pysku Bidona. Młody podszedł, chciał mu ją wyciągnąć, ten jednak gwałtownie odwrócił głowę, wstał i przeniósł się w inne miejsce. Hades przywarował w pobliżu i czekał. Nie narzucał się. Po dłuższej chwili Bidon skończył przeżuwanie, wstał i poszedł na legowisko, zostawiając kość. Reszta dla Hadesa. Jest hierarchia, bez kości niezgody 😉