Byliśmy z młodym na szczepieniu przeciwko wściekliźnie. Chyba kojarzy lecznicę ze średniej jakości przyjemnościami, więc się spinał przy podchodzeniu do drzwi. W poczekalni bawiłam się z nim i nagradzałam inicjatywę, budując dobre skojarzenia.

Hades nie lubi być dotykany przez inne osoby, w zasadzie nie maiłabym nic przeciw temu, gdyby nie zaliczała się do tego pani weterynarz. Jednak będzie miał z nią do czynienie jeszcze kilka razy w swoim życiu 😉 O ile jest mały, to nie ma problemu, by przytrzymać go podczas badania. Ale żeby nie było problemów w przyszłości, ćwiczę z nim odwrażliwianie na dotyk. Wsypuję mu do pudła smaki, kiedy stoi w nim przednimi łapami. Dosypując kolejne dotykam po grzbiecie, łapach, chwytam za boki. Do zadania wykorzystuję też pozostałych członków rodziny, żeby znał różne rodzaje dotyku. Z czasem poszerzę ćwiczenie o znajomych. Bawimy się też w przeciskanie między przeszkodami, moimi nogami. Nikt nie mówi, że życie usłane jest płatkami róż a ja chcę wychować pewnego siebie psa 😊