Dzisiaj ponownie odwiedziliśmy sklep zoologiczny. Najpierw bawiliśmy się przed wejściem. Początkowo był niepewny i szukał drogi do wyjścia. Kiedy zaczął zachowywać się swobodnie, weszliśmy do środka. Pierwszą reakcją było w tył zwrot. Kiedy napiął smycz, puściłam ją i poszłam w kierunku kasy. Stanął zdezorientowany, rzuciłam w jego kierunku kilka smaków. Podszedł na sztywnych łapach i zjadł. Rzuciłam ponownie kilka smaków, nie patrząc na niego. Zjadł. Zaczął węszyć i rozglądać się. Wyszliśmy, kiedy poczuł się pewnie.

Za każdym razem powtarzamy od początku, dopóki nie wejdzie mu w nawyk lub nie zacznie ignorować czegoś, co napawało go strachem.