Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o psie parki. Jeśli wpuszczone tam psy przypominają bezładną kotłowaninę a właściciele nie zwracają na nie uwagi i nie reagują, takie wizyty nie mają sensu. Jeśli podejdziemy do tematu, jako możliwości socjalizacji, wówczas spotkanie nabiera znaczenia i jest wychowawcze.

Po intensywnym czasie ćwiczenia przywołań, pracy w rozproszeniu, odwrażliwianiu na inne psy, stwierdziłam, że czas na zwiększenie bodźców. Akurat na wybiegu znajdowały się same młode psy od 5 miesięcy do 2 lat. Żaden z nich nie wykazywał agresywnych i dominacyjnych zachowań, więc przypadkowo zebrało się towarzystwo fajnych dzieciaków. Hades początkowo zaaferowany psami nie słuchał, jak go wołam. Złapałam go za smycz i skoncentrowałam na sobie. Wydałam mu kilka poleceń a kiedy ochłonął zwolniłam do biegania. Przywołanie ćwiczyłam wiele razy za każdym razem z lepszym rezultatem.

Zdaję sobie sprawę, że to spore wyzwanie dla młodzieniaszka- oderwać się od zabawy i kumpli 😉 Teraz śpi snem kogoś, kto wykonał kawał dobrej roboty.